Tak, tak przyznam wielką rację.... Że ostatnio w moim życiu jest sporo do roboty. Nawet nie ma chwili do wytchnienia. Szkoła... Treningi, szkoła, treningi i tak ciągle. W sumie nic nowego jak to w liceum. No, ale do rzeczy. 7 i 9 października byłam na jazdach. W sobotę była po prostu taka jazda głównie rekreacyjna. Jeździłam w zastępie. Nie powiem, że trochę było to dla mnie dziwne... Ponieważ myślałam, że będę znów wałkować przejazdy ujeżdżeniowe. No, ale niech już będzie.
Jazda moim zdaniem udana na konisiu zwanym Milano. Ja go pieszczotliwie nazywam Miluś, bo zawsze jest chętny do pieszczot, ale na jazdach potrafi wpakować w stojak, albo płot xD
Ogólnie prowadziłam zastęp i w sumie nic niezwykłego. Każda przeciętna jazda chyba tak wygląda... Aczkolwiek niektórzy mogli już zapomnieć o takich jazdach, tak samo jak ja xD
Moja mina na ten fakt była po prostu bezcenna, ale co tam. Każda jazda się liczy na doszlifowanie umiejętności.
Natomiast w poniedziałek była praca i jeszcze raz praca. Co za tym idzie, trening skokowy!
Skakałam 50 cm, stacjonaty również na Milanie. Wałaszek spisał się doskonale, bo na ostatnich skokach z niego spadłam i miałam taką delikatną blokadę. Jednak tego dnia, ślicznie się zbierał, nie przyśpieszał, jeśli nie dałam mu do tego znaku. Po prostu cud, miód i malinka :p
Jednakże, był też szkopuł tego wspaniałego treningu. Konkretniej 65 kółek w półsiadzie. Ojjj.... Powiem wam, że do dzisiejszego dnia mam takie zakwasy, że katastrofa. A jutro rano jeszcze czeka mnie wyjazd na hipoterapię. Godzina 6:50 xD Nie wiem jak to zrobię... Jak wstanę i doczołgam się do miejsca odebrania mnie, ale cóż. Jak się już obiecało, to obietnicy się dotrzymuje :D
A zaraz po powrocie z hipoterapii, trening o godzinie 16. Ahhh.... Jak dobrze, że jutrzejszy dzień jest wolny od szkoły. Przynajmniej dla mnie, bo wiem, że niektórzy luzu nie mają... Czego na prawdę nie zazdroszczę.
No ale tak, z soboty mam filmiki z jazdy, jedynie tylko z tego. A szkoda, bo w sobotę również postanowiłam trochę pobawić się z Amigiem. Ale jak to złośliwość rzeczy martwych.... Albo pamięć zapchana, albo telefon rozładowany. Tak więc, mam jedynie nagrane, jak wchodzę z nim na ujeżdżalnie xD Jednak.... Postaram się w najbliższym czasie coś nagrać z zabaw z nim :3
A jak na razie mam jeden filmik dla was. Jest to trening skokowy mojej koleżanki. Dodaje go dopiero teraz, bo w sumie to jest wspomnienie wspaniałych wakacji, kiedy jeździło się 2-4 razy w tygodniu xD I rezultaty były, są i dalej pewnie będą, jeśli będziemy to kontynuować.
Pozdrowionka dla wszystkich!!!!!
PS. Następnym razem postaram wam się uściślić, przebieg zawodów które odbyły się na naszej stajni 8 października ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz