czwartek, 26 października 2017

Zawody... Zawody i po zawodach.

Takk, obiecałam wam relacje z zawodów itp. Miałam napisać to szybko, ale niestety wiele czynników się złożyło, że tego nie zrobiłam. No niestety tak bywa. Brak czasu i tak dalej.
A może też po prostu brak chęci chwilowy, na ogólnie jazdę konną? A on tak. W zeszłym tygodniu nie byłam na treningu. Musiałam odpocząć od wszystkiego. Tak po prostu.
Ale... Miałam opowiadać o zawodach :D
No więc ogólnie przejazdy naszych zawodniczek w większości udane. Swoje pierwsze zawody miała również jedna dziewczyna od nas. Konik kapryśny się jej trafił, ale jako tako dała radę :3
Reszta... Nasze najlepsze Trio stajenne poradziło sobie wspaniale! Jesteśmy z nich na prawdę dumni.
Ogólnie nie obyło się bez upadków, ale drobnych porażek. To się zdarza.... Ale grunt nie tracić wiary w siebie. Bo w sumie tak na prawdę to jest najważniejsze. A do tego dobra zabawa!
Ada i Kasia, siostry z naszego Trio... Przeważnie traktują zawody tak dla zabawy, aby się rozluźnić i dobrze pojeździć. Niesamowite nastawienie, bo dla niektórych zawody to bardzo stresująca rzecz. 
W sumie powiem tylko tyle, żeby brak z czegoś takiego przykład xD Wszystko traktować dla zabawy. W końcu jeździmy bo to kochamy, a to że są jakieś sukcesy to dobrze :D 
Było wiele udanych przejazdów, ale o dziwo sporo zawodników wycofało się przed finałami. No niestety. Albo problemy z końmi, albo to właśnie jeźdźcy nabawili się jakichś kontuzji.
Dodatkowo w sumie było wiele do roboty. Sporo nas było- luzaków do pomocy. Trzeba było zająć się wszystkim.... A do tego jeszcze w sumie bycie kamerzystą xD Ja to mam szczęście, bo na każdy zawodach robię również za pralkę. Cóż... Komicznie, ale może być :3 W ten dzień było strasznie zimno... Nwm ale gdyby nie herbata co 20 minut to bym tam zamarzła na kość. Z resztą nie tylko ja. 
Po wszystkich startach, przyszła kolej na Hubertusa. Kto złapał lisa? Nasz trener oczywiście! 
W sumie żadna nowość, ale gonitwa była na prawdę wspaniała. Tak na prawdę, to była moja pierwsza gonitwa, jaką widziałam na własne oczy.  Każdy starał się dopaść lisa, a nadawane tempo było też duże. Zwłaszcza, że było też na pobliskiej łące trochę ślisko. Czasami konie nie mogły wyrobić na zakręcie. Ale no... Wyjechało się poza linię hubertusa, by po chwili wrócić z powrotem xD  Do wszystkiego mam dla was również filmiki, z przejazdów naszych zawodniczek i do tego jeszcze gonitwę Hubertusową :3

Bardzo liczę na to, że filmiki się spodobają i dostaną trochę więcej łapek w górę :3 Miłego oglądania życzę i Pozdrawiam! :D

czwartek, 12 października 2017

Pracowite dni....

Tak, tak przyznam wielką rację.... Że ostatnio w moim życiu jest sporo do roboty. Nawet nie ma chwili do wytchnienia. Szkoła... Treningi, szkoła, treningi i tak ciągle. W sumie nic nowego jak to w liceum. No, ale do rzeczy. 7 i 9 października byłam na jazdach.  W sobotę była po prostu taka jazda głównie rekreacyjna. Jeździłam w zastępie. Nie powiem, że trochę było to dla mnie dziwne... Ponieważ myślałam, że będę znów wałkować przejazdy ujeżdżeniowe. No, ale niech już będzie. 
Jazda moim zdaniem udana na konisiu zwanym Milano. Ja go pieszczotliwie nazywam Miluś, bo zawsze jest chętny do pieszczot, ale na jazdach potrafi wpakować w stojak, albo płot xD
Ogólnie prowadziłam zastęp i w sumie nic niezwykłego. Każda przeciętna jazda chyba tak wygląda... Aczkolwiek niektórzy mogli już zapomnieć o takich jazdach, tak samo jak ja xD
Moja mina na ten fakt była po prostu bezcenna, ale co tam. Każda jazda się liczy na doszlifowanie umiejętności.
Natomiast w poniedziałek była praca i jeszcze raz praca. Co za tym idzie, trening skokowy!
Skakałam 50 cm, stacjonaty również na Milanie. Wałaszek spisał się doskonale, bo na ostatnich skokach z niego spadłam i miałam taką delikatną blokadę. Jednak tego dnia, ślicznie się zbierał, nie przyśpieszał, jeśli nie dałam mu do tego znaku. Po prostu cud, miód i malinka :p 
Jednakże, był też szkopuł tego wspaniałego treningu. Konkretniej 65 kółek w półsiadzie. Ojjj.... Powiem wam, że do dzisiejszego dnia mam takie zakwasy, że katastrofa. A jutro rano jeszcze czeka mnie wyjazd na hipoterapię. Godzina 6:50 xD Nie wiem jak to zrobię... Jak wstanę i doczołgam się do miejsca odebrania mnie, ale cóż. Jak się już obiecało, to obietnicy się dotrzymuje :D
A zaraz po powrocie z hipoterapii, trening o godzinie 16. Ahhh.... Jak dobrze, że jutrzejszy dzień jest wolny od szkoły. Przynajmniej dla mnie, bo wiem, że niektórzy luzu nie mają... Czego na prawdę nie zazdroszczę.
No ale tak, z soboty mam filmiki z jazdy, jedynie tylko z tego. A szkoda, bo w sobotę również postanowiłam trochę pobawić się z Amigiem. Ale jak to złośliwość rzeczy martwych.... Albo pamięć zapchana, albo telefon rozładowany. Tak więc, mam jedynie nagrane, jak wchodzę z nim na ujeżdżalnie xD Jednak.... Postaram się w najbliższym czasie coś nagrać z zabaw z nim :3
A jak na razie mam jeden filmik dla was. Jest to trening skokowy mojej koleżanki. Dodaje go dopiero teraz, bo w sumie to jest wspomnienie wspaniałych wakacji, kiedy jeździło się 2-4 razy w tygodniu xD I rezultaty były, są i dalej pewnie będą, jeśli będziemy to kontynuować.


Pozdrowionka dla wszystkich!!!!!
PS. Następnym razem postaram wam się uściślić, przebieg zawodów które odbyły się na naszej stajni 8 października ;) 

wtorek, 3 października 2017

Sporty... Zawody :p

Nie jestem pewna ile osób z was widziało, filmik z I Sądeckiego Turnieju Jeździeckiego... Więc chętnie go tutaj wstawię, byście mogli to zobaczyć.

Oraz niektórzy być może widzieli, jak z telewizora nagrywałam Cavaliadę jakiś czas temu xD 
Ale po prostu to co ludzie potrafią robić na takich zawodach... To dla mnie jest na prawdę niesamowite. Podziwiam ich za to :D 

niedziela, 1 października 2017

Obóz? Drzwi do nowej przyszłości...

C.D.N

Tak jak już mówiłam, obóz dał mi bardzo wiele. Co najważniejsze, dał mi umiejętność taką jak.... Skoki. Wreszcie zaczęłam skakać, ale to tak na prawdę. Ogólnie... Wprowadzenie w całość skoków była bardzo szybka. Pierwsze swoje skoki oddałam zaledwie tydzień przed obozem. I to na wysokości 25 cm. Sukcesem było to, że nie zaliczyłam gleby. Chodź nie powiem... Przed moimi pierwszymi UDANYMI skokami, miałam wiele podejść do przeszkód, ale kończyło się to upadkami.
Po kilku porażkach, zaczęłam myśleć, że kompletnie się do tego nie nadaję. Ale jednak w życiu każdego koniarza, nadchodzi najlepszy przełom! Dla mnie przełomem były udane skoki, a potem obóz. Super nowina? Na 15 października jest zapowiedziany egzamin na Brązową Odznakę Jeździecką. Co z tego będzie? Nie mam żadnego pojęcia, no ale uda się to się uda. Nie, to nie.
Trudno xD Ale ogólnie miałam opisywać obóz prawda? No to tak, na obozie jeździeckim mieliśmy po 2 godziny jazd dziennie. Ujeżdżenie i skoki. Oczywiście nie zawsze dopisywała pogoda na skoki, ale jakoś się udało 3 razy na 5 dni poskakać :p 
Jak już pisałam we wcześniejszym poście, były dosiadówki, ale głównie ćwiczyliśmy ujeżdżenie, co o dziwo szło chyba najtrudniej. Na parkurach ćwiczyliśmy równowagę, a najbardziej dobry i widoczny półsiad. Z deszczu pod rynnę. Na obozie przy pierwszych skokach to było tak optymalnie... 40 cm, kolejne 60 cm. Ostatni dzień to po prostu zwalił mnie z nóg. Nasz trener zrobił nam mini odznakę. Parkur był ustawiony na wysokości 80 cm! :o Fakt... Nie wiedziałam, że jest taka wysokość. Ale przeskoczyłam bez upadku! Bez zrzutki! Ale z trochę beznadziejną równowagą. 
Rzucona na głęboką wodę, jakoś sobie poradziłam. Ale ta nieszczęsna równowaga... O tyle dobrze, że mam czas jeszcze poćwiczyć ją i ćwiczyłam :3 Aktualnie nie jest źle i tego się trzymajmy. 
Stresik jest ogromny przed odznaką, zwłaszcza że muszę jeszcze przysiąść do teorii, ale jednak przez nawał nauki nie mam jak. Na obozie teorię zdałam na 70%... Ale jednak przez ten czas się trochę zapomniało. W końcu miesiąc minął...
Ale myślę, że jeśli zepnę się w tym i przyszłym tygodniu to będzie dobrze :3 
Taki w sumie skrót całości, więc teraz zapraszam na filmiki ;) Liczę na to, że się spodobają :p