W przed dzień, musiałam się pożreć trochę z klasą, by wydelegować osoby na wykłady historyczne.
No jako zastępca w sumie mogłam iść, ale doszłam do wniosku iż wolę nie opuszczać lekcji.
Zwłaszcza gdy się jest w liceum, najlepiej tego nie robić. Potem ma się tyle do nadrabiania, że aż strach pomyśleć ! Zwłaszcza gdy w tym dniu np. ma się dwie matematyki xD
Wtedy to już w ogóle najgorzej jest! :p
Ale mniejsza o to! Gdy skończyłam lekcje, dowiedziałam się od koleżanek, które były na tych wykładach, że na terenie szkoły znajduje się koń!
A jako iż uwielbiam te zwierzęta, od razu postanowiłam poszukać gdzie on może być.
Jak się okazało. Wchodząc na boisko szkolne, ujrzałam boskiego srokatego wałacha *.*
Plus moja koleżanka na nim siedziała xD Wyjaśniła mi że ma kontakty z właścicielem i go po prostu miała występować.
Siedziałam z nią z pół godziny, aż wreszcie przyszedł właściciel. Który pozwolił mi wsiąść i pojeździć na Małyszu (tak miał na imię ten koń) :3
Co mogę powiedzieć? 1.Pierwszy raz jeździłam w ułańskim siodle. Moim zdaniem bardzo wygodne. 2. Nie sądziłam że poszaleję sobie na koniu, na boisku przed własną szkołą xD
To było normalnie epickie! Kłus, stęp i dwie foule galopu :3
Obie z Mery wyszalałyśmy się, na oczach niektórych :p Potem na szczęście już był spokój.
Ile tak sobie przesiedziałam w szkole po lekcjach? Coś koło 15:30 wróciłam do domu :p
Więc w sumie trochę sobie posiedziałam xD Ale chcąc nie chcąc ten dzień był najlepszym dniem EVER w szkole!!!!.
A teraz wysyłam wam zdjątka, ja i Małysz. Oraz Mery i Małysz. Pozdrowionka ;)!!!!!!





Takie niespodzianki mogę mieć w szkole codziennie :D Super blog, na pewno będę wpadać częściej. Pozdrawiam! :*
OdpowiedzUsuńA dziękuję dziękuję :D Mam nadzieję, że innym którzy tutaj czasem wpadają, również się podoba :p
UsuńPozdrawiam również ;)