środa, 22 listopada 2017

3 years with horse! Niespodzianka i niemiłe wiadomości...

Ci którzy mnie znają, wiedzą, że niedawno obchodziłam trzecią rocznicę mojej jazdy konnej.
Z tej okazji postanowiłam zrobić filmik o latach, spędzonych w 3-ch stajniach, które były moim życiem. Niestety wiele decyzji spowodowało, że zmieniałam je, aż ostatecznie zostałam 
w Kamionce.
Wszystko właściwie jest wspaniale.... Ponieważ, niedawno dostałam pozwolenie aby zajmować się wspaniałym ogierem o imieniu Murzyn. Nie pytajcie... Dlaczego takie imię. 
Ale ziemniaczek z niego słodki :3

Troszkę o Murzynie (Mudżim) - Jest to ogier zimnokrwisty. Rasa: Polski koń zimnokrwisty. Ma on właściwie coś około 4-ch lat. Wiem, że jeździły na nim już jakieś osoby na festyny. Kochany karoszek, który.... Mimo bycia ogierem oraz byciem koniem pociągowym, jest bardzo łagodny.
Nie próbował mnie stratować, ani żadnych takich xD Miałam już przyjemność by się z nim pobawić  i to co mnie najbardziej zaskakuje, to fakt jak bardzo szybko się uczy. Nie dość, że szybko przyzwyczaja się do łydek, co prawda tutaj można powiedzieć, że sobie tylko przypomina. Tak z tego co zauważyłam jest bardzo pamiętliwy i chętny do współpracy. Jest to koń prywatny. Wuja mojej dobrej przyjaciółki, który chce bym nauczyła konika delikatnych podstaw, by mógł czasem na nim jeździć. W sumie to tyle na jego temat. Być może za jakiś czas wstawię jakieś filmiki z wypadów 
do niego? :)
Na razie nacieszcie się zdjęciami :p

Tak właściwie wszystko by było jeszcze lepiej gdyby nie fakt iż skręciłam kostkę i naderwałam ścięgno :( Tydzień w szynie gipsowej. Teraz chodzę już dwa tyg. w bucie ortopedycznym o kulach.
A na domiar wszystkiego, do stycznia bez wfu oraz bez jazdy konnej :( 

Pozdrawiam wszystkich! Tyle się działo przez ten czas, więc chciałam nadrobić nieobecność i chodź w skrócie trochę opowiedzieć ;) 

czwartek, 26 października 2017

Zawody... Zawody i po zawodach.

Takk, obiecałam wam relacje z zawodów itp. Miałam napisać to szybko, ale niestety wiele czynników się złożyło, że tego nie zrobiłam. No niestety tak bywa. Brak czasu i tak dalej.
A może też po prostu brak chęci chwilowy, na ogólnie jazdę konną? A on tak. W zeszłym tygodniu nie byłam na treningu. Musiałam odpocząć od wszystkiego. Tak po prostu.
Ale... Miałam opowiadać o zawodach :D
No więc ogólnie przejazdy naszych zawodniczek w większości udane. Swoje pierwsze zawody miała również jedna dziewczyna od nas. Konik kapryśny się jej trafił, ale jako tako dała radę :3
Reszta... Nasze najlepsze Trio stajenne poradziło sobie wspaniale! Jesteśmy z nich na prawdę dumni.
Ogólnie nie obyło się bez upadków, ale drobnych porażek. To się zdarza.... Ale grunt nie tracić wiary w siebie. Bo w sumie tak na prawdę to jest najważniejsze. A do tego dobra zabawa!
Ada i Kasia, siostry z naszego Trio... Przeważnie traktują zawody tak dla zabawy, aby się rozluźnić i dobrze pojeździć. Niesamowite nastawienie, bo dla niektórych zawody to bardzo stresująca rzecz. 
W sumie powiem tylko tyle, żeby brak z czegoś takiego przykład xD Wszystko traktować dla zabawy. W końcu jeździmy bo to kochamy, a to że są jakieś sukcesy to dobrze :D 
Było wiele udanych przejazdów, ale o dziwo sporo zawodników wycofało się przed finałami. No niestety. Albo problemy z końmi, albo to właśnie jeźdźcy nabawili się jakichś kontuzji.
Dodatkowo w sumie było wiele do roboty. Sporo nas było- luzaków do pomocy. Trzeba było zająć się wszystkim.... A do tego jeszcze w sumie bycie kamerzystą xD Ja to mam szczęście, bo na każdy zawodach robię również za pralkę. Cóż... Komicznie, ale może być :3 W ten dzień było strasznie zimno... Nwm ale gdyby nie herbata co 20 minut to bym tam zamarzła na kość. Z resztą nie tylko ja. 
Po wszystkich startach, przyszła kolej na Hubertusa. Kto złapał lisa? Nasz trener oczywiście! 
W sumie żadna nowość, ale gonitwa była na prawdę wspaniała. Tak na prawdę, to była moja pierwsza gonitwa, jaką widziałam na własne oczy.  Każdy starał się dopaść lisa, a nadawane tempo było też duże. Zwłaszcza, że było też na pobliskiej łące trochę ślisko. Czasami konie nie mogły wyrobić na zakręcie. Ale no... Wyjechało się poza linię hubertusa, by po chwili wrócić z powrotem xD  Do wszystkiego mam dla was również filmiki, z przejazdów naszych zawodniczek i do tego jeszcze gonitwę Hubertusową :3

Bardzo liczę na to, że filmiki się spodobają i dostaną trochę więcej łapek w górę :3 Miłego oglądania życzę i Pozdrawiam! :D

czwartek, 12 października 2017

Pracowite dni....

Tak, tak przyznam wielką rację.... Że ostatnio w moim życiu jest sporo do roboty. Nawet nie ma chwili do wytchnienia. Szkoła... Treningi, szkoła, treningi i tak ciągle. W sumie nic nowego jak to w liceum. No, ale do rzeczy. 7 i 9 października byłam na jazdach.  W sobotę była po prostu taka jazda głównie rekreacyjna. Jeździłam w zastępie. Nie powiem, że trochę było to dla mnie dziwne... Ponieważ myślałam, że będę znów wałkować przejazdy ujeżdżeniowe. No, ale niech już będzie. 
Jazda moim zdaniem udana na konisiu zwanym Milano. Ja go pieszczotliwie nazywam Miluś, bo zawsze jest chętny do pieszczot, ale na jazdach potrafi wpakować w stojak, albo płot xD
Ogólnie prowadziłam zastęp i w sumie nic niezwykłego. Każda przeciętna jazda chyba tak wygląda... Aczkolwiek niektórzy mogli już zapomnieć o takich jazdach, tak samo jak ja xD
Moja mina na ten fakt była po prostu bezcenna, ale co tam. Każda jazda się liczy na doszlifowanie umiejętności.
Natomiast w poniedziałek była praca i jeszcze raz praca. Co za tym idzie, trening skokowy!
Skakałam 50 cm, stacjonaty również na Milanie. Wałaszek spisał się doskonale, bo na ostatnich skokach z niego spadłam i miałam taką delikatną blokadę. Jednak tego dnia, ślicznie się zbierał, nie przyśpieszał, jeśli nie dałam mu do tego znaku. Po prostu cud, miód i malinka :p 
Jednakże, był też szkopuł tego wspaniałego treningu. Konkretniej 65 kółek w półsiadzie. Ojjj.... Powiem wam, że do dzisiejszego dnia mam takie zakwasy, że katastrofa. A jutro rano jeszcze czeka mnie wyjazd na hipoterapię. Godzina 6:50 xD Nie wiem jak to zrobię... Jak wstanę i doczołgam się do miejsca odebrania mnie, ale cóż. Jak się już obiecało, to obietnicy się dotrzymuje :D
A zaraz po powrocie z hipoterapii, trening o godzinie 16. Ahhh.... Jak dobrze, że jutrzejszy dzień jest wolny od szkoły. Przynajmniej dla mnie, bo wiem, że niektórzy luzu nie mają... Czego na prawdę nie zazdroszczę.
No ale tak, z soboty mam filmiki z jazdy, jedynie tylko z tego. A szkoda, bo w sobotę również postanowiłam trochę pobawić się z Amigiem. Ale jak to złośliwość rzeczy martwych.... Albo pamięć zapchana, albo telefon rozładowany. Tak więc, mam jedynie nagrane, jak wchodzę z nim na ujeżdżalnie xD Jednak.... Postaram się w najbliższym czasie coś nagrać z zabaw z nim :3
A jak na razie mam jeden filmik dla was. Jest to trening skokowy mojej koleżanki. Dodaje go dopiero teraz, bo w sumie to jest wspomnienie wspaniałych wakacji, kiedy jeździło się 2-4 razy w tygodniu xD I rezultaty były, są i dalej pewnie będą, jeśli będziemy to kontynuować.


Pozdrowionka dla wszystkich!!!!!
PS. Następnym razem postaram wam się uściślić, przebieg zawodów które odbyły się na naszej stajni 8 października ;) 

wtorek, 3 października 2017

Sporty... Zawody :p

Nie jestem pewna ile osób z was widziało, filmik z I Sądeckiego Turnieju Jeździeckiego... Więc chętnie go tutaj wstawię, byście mogli to zobaczyć.

Oraz niektórzy być może widzieli, jak z telewizora nagrywałam Cavaliadę jakiś czas temu xD 
Ale po prostu to co ludzie potrafią robić na takich zawodach... To dla mnie jest na prawdę niesamowite. Podziwiam ich za to :D 

niedziela, 1 października 2017

Obóz? Drzwi do nowej przyszłości...

C.D.N

Tak jak już mówiłam, obóz dał mi bardzo wiele. Co najważniejsze, dał mi umiejętność taką jak.... Skoki. Wreszcie zaczęłam skakać, ale to tak na prawdę. Ogólnie... Wprowadzenie w całość skoków była bardzo szybka. Pierwsze swoje skoki oddałam zaledwie tydzień przed obozem. I to na wysokości 25 cm. Sukcesem było to, że nie zaliczyłam gleby. Chodź nie powiem... Przed moimi pierwszymi UDANYMI skokami, miałam wiele podejść do przeszkód, ale kończyło się to upadkami.
Po kilku porażkach, zaczęłam myśleć, że kompletnie się do tego nie nadaję. Ale jednak w życiu każdego koniarza, nadchodzi najlepszy przełom! Dla mnie przełomem były udane skoki, a potem obóz. Super nowina? Na 15 października jest zapowiedziany egzamin na Brązową Odznakę Jeździecką. Co z tego będzie? Nie mam żadnego pojęcia, no ale uda się to się uda. Nie, to nie.
Trudno xD Ale ogólnie miałam opisywać obóz prawda? No to tak, na obozie jeździeckim mieliśmy po 2 godziny jazd dziennie. Ujeżdżenie i skoki. Oczywiście nie zawsze dopisywała pogoda na skoki, ale jakoś się udało 3 razy na 5 dni poskakać :p 
Jak już pisałam we wcześniejszym poście, były dosiadówki, ale głównie ćwiczyliśmy ujeżdżenie, co o dziwo szło chyba najtrudniej. Na parkurach ćwiczyliśmy równowagę, a najbardziej dobry i widoczny półsiad. Z deszczu pod rynnę. Na obozie przy pierwszych skokach to było tak optymalnie... 40 cm, kolejne 60 cm. Ostatni dzień to po prostu zwalił mnie z nóg. Nasz trener zrobił nam mini odznakę. Parkur był ustawiony na wysokości 80 cm! :o Fakt... Nie wiedziałam, że jest taka wysokość. Ale przeskoczyłam bez upadku! Bez zrzutki! Ale z trochę beznadziejną równowagą. 
Rzucona na głęboką wodę, jakoś sobie poradziłam. Ale ta nieszczęsna równowaga... O tyle dobrze, że mam czas jeszcze poćwiczyć ją i ćwiczyłam :3 Aktualnie nie jest źle i tego się trzymajmy. 
Stresik jest ogromny przed odznaką, zwłaszcza że muszę jeszcze przysiąść do teorii, ale jednak przez nawał nauki nie mam jak. Na obozie teorię zdałam na 70%... Ale jednak przez ten czas się trochę zapomniało. W końcu miesiąc minął...
Ale myślę, że jeśli zepnę się w tym i przyszłym tygodniu to będzie dobrze :3 
Taki w sumie skrót całości, więc teraz zapraszam na filmiki ;) Liczę na to, że się spodobają :p 



czwartek, 28 września 2017

Hey, Hi, Hello!

Witam wszystkich którzy być może jeszcze czytają tego bloga. Tak wiem... Bardzo długo mnie nie było, a co ważniejsze... Bardzo dużo was ominęło. Solidnie. Przed wakacjami jeździłam raz w tygodniu i za wiele nie zapowiadało się abym w ogóle jakieś postępy zrobiła. 
No ale oczywiście sporo było wzlotów jak i upadków. Miałam teoretycznie pierwsze skoki, jednakże każdy oddany skok kończył się solidnym upadkiem.
Głównie doszlifowywałam swoje podstawy z ujeżdżenia. Jestem dumna bo w tym czasie bardzo udało mi się zżyć z bestyjką stajenną - Amigiem. 
Przez ten dłuuuugi czas, często jeździłam na nim. Oczywiście robił różne wybryki, ale ogólnie był bardzo zadowolony z jazd. Jestem z niego dumna bo zarówno ja jak i on, poczyniliśmy wiele postępów. Wałach stał się spokojniejszy i bardziej odważny. Poza tym, nie ma już czegoś takiego że aż tak bardzo próbuje mnie zabić wzrokiem xD 
Słodziak. W miarę możliwości dobrze się go czyści. Zgraliśmy się oboje bardzo fajnie. Szczerze powiedziawszy, ten koń nauczył mnie najwięcej. Fakt. Każdy koń uczy jeźdźców, ale ten bardzo dużo dokonał. Przede wszystkim mimo wielu niepowodzeń... Nie zrezygnowałam. A ten uparciuch dawał mi wiele takich momentów, bym to zrobiła. Co najważniejsze mimo jego wybryków, dalej potrafię na niego wsiąść i się rozluźnić. Dużo razy pokazywaliśmy sobie nawzajem, że nie musimy tak na prawdę porozumiewać się słowami. Chodź o dziwo, ta bestyjka lubi czasami jak do niej gadam na jazdach xD Zawsze wtedy daje ucho do przodu, a drugie do tyłu. Dosłownie jakby mnie słuchał :p 
Ale... Przez wakacje miałam przyjemność by pojechać na obóz. Oczywiście zdarzyły się gleby. I to jedna z Amiga xD Bardzo solidna bo potłukłam sobie kość miedniczną. Jednakże,  wytrzymałam i jeździłam do końca obozu. Co nie było łatwe, bo upadek był drugiego dnia xD 
Trzeciego mieliśmy jazdę na lonży, bez strzemion i wodzy. Nie potrafiłam się przełamać do tego typu ćwiczeń, więc też glebłam. Jakże by inaczej.... Ale! To jeszcze nie koniec! Następnego dnia, takie ćwiczenia wychodziły mi niemalże perfekcyjnie, a to wszystko zasługa Amigusia :3 Potem oczywiście to ja lonżowałam koleżanki, na Amigu. Oczywiście koń nie jest mój. Wiem, że dużo daje tych synonimów "mój", ale nie. Amigo ma swojego właściciela, który udostępnił go po prostu do jazd.  Ogólnie, obóz wiele mi dał. A co za tym idzie dał mi również jedną z najważniejszych umiejętności, którą chciałam zdobyć.... Mówię tu między innymi o nieugięciu i odwadze, ale też o..... 

"Przerywamy komunikat, aby pokazać wam małą sesyjkę z bestyjką Amigiem w roli głównej. Do tego jeszcze dla tych, którzy dojdą do końca zdjęć, czeka filmik. Natomiast ciąg dalszy wywodów Panny W. wkrótce!" 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
"A dla wytrwałych w sesjach zdjęciowych.... Zapraszam na filmik!!!" :D